Wrzesień 2005

Nie ideologie zbawiają świat
Papież Benedykt XVI

75-lecie Metropolii Wrocławskiej
ks. Antoni Kiełbasa SDS

Kardynał Adolf Bertram – pierwszy metropolita wrocławski
ks. Józef Swastek

Rocznica tragicznej nocy
Stanisław A. Bogaczewicz

Bóg w twierdzy Breslau
Jan Jóźków

Dar uświęcający ludzką miłość
ks. Wiesław Wenz

Witraż św. Andrzeja Świerada w oławskim sanktuarium
ks. Andrzej Szafulski

Św. Teresa na Osobowicach
Krystyna Wilczyńska

Uroczystości odpustowe św. Jadwigi w Trzebnicy

W zgodzie z Bogiem i z własnym sumieniem
Bożena Rojek




Strona główna

Archiwum

Rocznica tragicznej nocy
Karolina Lanckorońska i jej udział w wyjaśnieniu niemieckiej zbrodni dokonanej na profesorach uczelni lwowskich
Stanisław A. Bogaczewicz



W nocy z 3 na 4 lipca 1941 r. w zajętym przez oddziały niemieckie Lwowie doszło do kolejnej z dokonywanych wówczas zbrodni. Tym razem na ofiary wybrano profesorów uczelni lwowskich. Mord ten wpisany był w konsekwentnie realizowany przez okupanta plan wyniszczenia inteligencji polskiej, co ułatwić miało ujarzmienie podbitego już narodu.

Karolina po ojcu hr. Karolu wywodziła się z zasłużonego dla Rzeczpospolitej arystokratycznego rodu polskiego, który w XIX w. znalazł się w kręgu dworu Habsburgów. Jej matka, Małgorzata Eleonora z domu Lichnowsky, pochodziła z arystokratycznego rodu prusko-śląskiego. Pochodzenie ze strony matki i wzrastanie w atmosferze cesarskiego Wiednia nie ułatwiało Karolinie wyboru tożsamości narodowej. Ostatecznie jednak opowiedziała się za polskimi korzeniami swego pochodzenia. Wybór ten okupiony został bolesnymi doświadczeniami w czasie II wojny światowej i wyborem życia na emigracji, gdy zdecydowano o oddaniu Polski pod zwierzchnictwo polityczne Moskwy.

Hr. Lanckorońska po wybuchu II wojny światowej nie wyjechała z kraju. Pozostawszy w okupowanym przez Sowietów Lwowie 2 I 1940 r. została zaprzysiężona w Związku Walki Zbrojnej. Zagrożona aresztowaniem przez NKWD nocą 3 V opuściła Lwów i przekroczywszy granicę w Przemyślu, udała się do Krakowa. Tam kontynuowała działalność niepodległościową w strukturach Krakowsko-Śląskiego Obszaru ZWZ. Jednocześnie jako pielęgniarka w ramach PCK niosła pomoc chorym i rannym polskim jeńcom wojennym, których po zwolnieniu z obozów niemieckich przywieziono do Krakowa.

Wkrótce po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej i zajęciu przez Niemców Lwowa, przekazano Karolinie Lanckorońskiej gryps o aresztowaniu 22 profesorów wyższych uczelni tego miasta, którzy mieli być przetrzymywani jako zakładnicy w nieznanym nikomu miejscu. Rzeczywistość wyglądała tragiczniej. Już 30 VI 1941 r. we Lwowie pojawiły się oddziały armii niemieckiej. Następnego dnia wszedł tam Oddział Operacyjny, dowodzony przez SS-Brigadenführera dr. Eberharda Schöngartha, komendanta Policji Bezpieczeństwa i Służby Bezpieczeństwa w Generalnym Gubernatorstwie. Jego nazwisko związane było z "Sonderaktion Krakau", w ramach której 6 XI 1939 r. aresztowano profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Dnia 2 VII członkowie tego oddziału zatrzymali Kazimierza Bartla, profesora Politechniki, byłego premiera rządu RP. Wydarzenie to zapowiadało akcję, której kulminacja przypadła na noc z 3 na 4 VII 1941 r, gdy do mieszkań profesorów lwowskich wtargnęli Niemcy. Według świadków, byli oni członkami Einsatzkommando i jednostki Geheime Feldpolizei, dowodzonej przez Hauptsturmführera SS Hansa Krügera. Towarzyszyli im Ukraińcy z batalionu "Nachtigal" dowodzonego przez Thedora Oberländera oraz ukraińscy volksdeutsche. Zatrzymań dokonano zgodnie z posiadanymi listami proskrypcyjnymi. Przygotowano je przed wybuchem wojny niemiecko-sowieckiej prawdopodobnie w Krakowie, we współpracy ze związanymi z UON byłymi ukraińskimi studentami Lwowa. Aresztowanych profesorów, członków ich rodzin oraz osoby przebywające wówczas w ich domach przewożono do bursy Abrahamowiczów, gdzie przeprowadzono przesłuchania. Wówczas podczas ataku epilepsji zastrzelono Stanisława Ruffa, syna ordynatora szpitala uniwersyteckiego. Następnie, zatrzymani, niosąc ciało zamordowanego, wyprowadzeni zostali na pobliskie Wzgórza Wóleckie. Tam zostali rozstrzelani. Wydarzenie to wpisuje się w realizację zarządzenia Hansa Franka z 30 V 1940 r., które zapoczątkowało akcję AB – "Ausserordentliche Befriedung" ("Nadzwyczajna pacyfikacja") – wymierzoną w inteligencję polską. Niemcy dokonując lwowskiego mordu, zamierzali uniknąć sytuacji zaistniałej po aresztowaniu profesorów krakowskich w listopadzie 1939 r., gdy pod wpływem protestów w Rzeszy i w innych krajach zwolniono ich z obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen.

Niemiecka polityka eksterminacji narodu polskiego już w lipcu 1941 r. wytyczyła hr. Lanckorońskiej nowe zadania. Postanowiła pospieszyć z pomocą uwięzionym. Zyskawszy zgodę Adama Ronikiera – prezesa Rady Głównej Opiekuńczej, zrezygnowała z pracy w PCK, stając się urzędnikiem Rady. Zdobywszy zezwolenie władz niemieckich zorganizowała akcje anonimowego dożywiania więźniów w całym Generalnym Gubernatorstwie. Zameldowała o tym gen Komorowskiemu, od lipca 1941 r. zastępcy komendanta głównego ZWZ. W odpowiedzi otrzymała rozkaz zerwania wszelkich kontaktów konspiracyjnych i zajęcia się wyłącznie nowym obowiązkiem. W tym okresie jej działalność uratowała życie wielu uwięzionym.

Pod koniec września 1941 r. Karolina Lanckorońska udała się do Lwowa. Powracająca w rozmowach "sprawa profesorów lwowskich" nakłoniła ją do wszczęcia poszukiwań "zaginionych". W styczniu 1942 r. wyjechała do Stanisławowa. Tam zetknęła się z odpowiedzialnym za masowe mordy miejscowej inteligencji polskiej szefem gestapo Hauptsturmführerem Hansem Krügerem. On odmówił jej możliwości udzielenia pomocy żywnościowej uwięzionym. Trudności w organizowaniu działalności RGO w województwie stanisławowskim zdecydowały o powierzeniu tej misji hr. Lanckorońskiej. Zatwierdzona przez Niemców na Zarządcę Komisarycznego RGO na cały dystrykt, przystąpiła do tworzenia terenowych struktur Rady. Niebawem pojawiły się pierwsze trudności. 25 IV Karolina Lanckorońska została przez Krügera przesłuchana. Zamierzał on uzyskać podstawy do jej aresztowania. Zarzut prowadzenia nielegalnej działalności odparła okazując pełnomocnictwa władz niemieckich. Wówczas Krüger wystąpił z pytaniami o jej opinię na temat rozbicia Państwa Polskiego, o jej nastawienie do Niemiec i prowadzonej przez Polaków pracy konspiracyjnej. Dyktowane honorem – lecz nie naruszające ustanowionego przez okupanta prawa odpowiedzi zdecydowały o zwolnieniu jej. Po tym wydarzeniu jeszcze około trzech tygodni spełniała swe obowiązki w Stanisławowie.

Kres działalności Karoliny Lanckorońskiej położyło jej aresztowanie 12 V 1942 r. w Kołomyi. Stąd przewieziono ją do Stanisławowa, gdzie ponownie stanęła przed Krügerem. Na wstępie zakomunikował jej, że na podstawie wcześniejszych zeznań trafi do obozu Ravensbrück. Godne przyjęcie tego oświadczenia wzburzyło Krügera. Zirytowany jej manifestowaniem patriotyzmu, przyznał się do współudziału w zamordowaniu profesorów lwowskich. Tak dowiedziała się prawdy o tajemniczej dotychczas zbrodni. Po przesłuchaniu, umieszczono ją w areszcie. 8 VII 1942 r., przewieziona została do więzienia we Lwowie. Następnego dnia doprowadzono ją do lwowskiego gestapo. Tam pod zarzutem prowokacji wobec Krügera przesłuchał ją Walter Kutschmann, Komisarz SS do Polskich Spraw Politycznych – w lipcu 1941 r. podwładny Krügera oraz uczestnik i świadek zbrodni lwowskiej. Wbrew rozkazowi, nie aresztował wówczas kolejnej grupy profesorów. Wyczuwając towarzyszące mu wyrzuty sumienia, zdecydowała swymi zeznaniami obciążyć Krügera – dowodząc jego osobistej niechęci wobec siebie i ujawniając jego przyznanie się do zamordowania profesorów lwowskich. Sporządzony przez nią raport za pośrednictwem Kutschmanna trafić miał do Himmlera.

Narastanie szykan utwierdzało ją w przekonaniu o przegranej Kutschmanna w Berlinie. 26 XI 1942 r. jednak poinformowano ją o mającym nastąpić nazajutrz wyjeździe do Rzeszy. Sytuację wyjaśniała wieczorna wizyta Kutschmanna w więzieniu, który poinformował Karolinę Lanckorońską, iż jej zeznanie trafiło do samego Hitlera i wpłynęło na podjęcie przez Himmlera stosownych dzialań. Krüger i Stawitzky – przełożony Kutschmanna ze Lwowa zostali odwołani. Ona sama przesłuchana miała być w Berlinie jako główny świadek w sprawie Krügera. Następnie Kutschmann wyraził przekonanie o szansach przekonania sędziów o prawdziwości jej zeznań. Wskazał też na honor, jako motyw swego postępowania wobec niej i Krügera. Zakończenie rozmowy według hr. Lanckorońskiej przebiegało następująco: [...] Powiedziałam, że pragnę mu złożyć podziękowanie. Oświadczył, że nie ma za co mu dziękować. Odrzekłam że dał mi rzecz wielką, którą sobie bardzo wysoko cenimy, a która nam się zdarza bardzo rzadko, mianowicie możliwość uszanowania przeciwnika. Następnie poprosiłam go o jego adres [...]. Wreszcie stanął przede mną i powiedział: "Zechce Pani przyjąć moje najgorętsze życzenia dla jej osoby i" – dodał powoli i dobitnie – "dla jej Narodu". Zechce Pan przyjąć moje najlepsze życzenia dla jego osoby – odpowiedziałam. Następnego dnia, zdołała przekazać zaufanej strażniczce meldunek do gen. Komorowskiego o powodach opuszczenia Lwowa wraz z prośbą o ochronę życia Kutschmanna pod koniec wojny.

Po przewiezieniu do Berlina Karolina Lanckorońska 30 XI stanęła przed Hertlem – sędzią przy Reichsführerze SS. W czasie przesłuchania nie chcąc narażać Kutschmanna, jako motyw napisania dostarczonego do Berlina sprawozdania podała chęć ocalenia siebie, przez przedstawienie rzeczywistego przebiegu spotkania z Krügerem. Uwaga Hertla koncentrowała się nie na fakcie zabójstwa profesorów przez Niemców i udziale w nim Krügera, lecz ujawnienia przez niego jako funkcjonariusza gestapo - tajemnicy państwowej.

Po przesłuchaniu, hr. Lanckorońska oczekiwać miała na konfrontację z Krügerem, wytoczenie mu procesu i wszczęcie postępowania w jej własnej sprawie. Zamiast tego, 8 I 1943 r. przewieziona zosta do obozu koncentracyjnego dla kobiet w Ravensbrück. W dwa miesiące później – pod wpływem decyzji Berlina spowodowanych interwencją włoskiej rodziny królewskiej – dla zapewnienia jej lepszych warunków, przeniesiona została do izolatki. Nie chcąc być lepiej traktowana od innych Polek, kilkakrotnie zabiegała o odesłanie jej do obozu. Wobec braku zgody komendanta podjęła decyzję o głodówce. Jej determinacja sprawiła, że 21 X pozwolono jej dołączyć do ogółu więźniarek Ravensbrück. Pomimo tragizmu życia obozowego, dzięki niezłomnemu charakterowi, swym działaniem i pomocą ratowała godność ludzką i świadczyła o niej.

Z obozu Karolina Lanckorońska zwolniona została 5 IV 1945 r. wraz z grupą 299 Francuzek dzięki zabiegom prezesa Międzynarodowego Czerwonego Krzyża prof. Carla Jacoba Burckhardta. Po przewiezieniu do Szwajcarii dowiedziała się, iż już wcześniej interweniował on kilkakrotnie w jej sprawie u Himmlera. Ten jednak w 1943 r. oświadczył mu w liście, że wobec powagi jej sprawy oraz cechującej ją prowokującej i szowinistycznej postawy, oczekuje zaniechania działań służących jej uwolnieniu. Podobną odpowiedź otrzymali jej krewni włoscy.

Przebywając w Szwajcarii, już w kwietniu hr. Lanckorońska złożyła na ręce prof. Burckhardta raport o sytuacji w obozie Ravensbrück. Poświęciła jej również opublikowany na łamach szwajcarskich czasopism naukowych artykuł w języku francuskim "Souvenir de Ravensbrück" i niemieckim "Erlebnisse aus Ravensbrück". W sierpniu zaś w Rzymie, sporządziła meldunek o swym aresztowaniu dla gen. Władysława Andersa – naczelnego wodza Polskich Sił Zbrojnych oraz Kazimierza Papée, ambasadora RP przy Stolicy Apostolskiej. Wtedy również zaczęła spisywać swoje wspomnienia, we fragmentach drukowane w londyńskiej prasie polskiej

Sytuacja polityczna Polski po II wojnie światowej, wpłynęła na decyzję Karoliny Lanckorońskiej o wyborze życia na emigracji. Wstąpiła do II Korpusu gen. Andersa, gdzie troszczyła się o zapewnienie demobilizowanym żołnierzom wykształcenia. Jednocześnie, w listopadzie 1945 r. utworzyła wraz z ks. Walerianem Meysztowiczem w Rzymie Polski Instytut Historyczny. W 1967 r. w trosce o rozwój niezależnej nauki i kultury polskiej powołała do życia Fundację z Brzezia Lanckorońskich.

W tym samym roku Karolina Lanckorońska, świadomie powróciła do przeżyć i doświadczeń z okresu wojny. Poinformowana w 1966 r. o toczącym się w Münster procesie przeciw Krügerowi – oskarżonemu o mord na Żydach stanisławowskich – postanowiła zeznawać w jego sprawie jako świadek. Dwukrotnie zabiegała u niemieckich władz sądowych o przesłuchanie. Dopiero groźba zamieszczenia treści listów w szwajcarskiej prasie zdecydowała o zgodzie na jej przesłuchanie. Rozprawa odbyła się 28 IV 1967 r. Po zrelacjonowaniu swych przeżyć w Stanisławowe, gdy hr. Lanckorońska podjęła zagadnienie kaźni profesorów lwowskich, przewodniczący składu sędziowskiego próbował przerwać jej wypowiedź – zarzucając brak związku z prowadzoną sprawą. Spotkało się to jednak z protestem pozostałych sędziów przysięgłych. Zeznania Karoliny Lanckorońskiej, wsparte okazaniem posiadanych przez nią dokumentów, zaciążyły na dalszym przebiegu rozprawy. Na jej zakończenie obrońca milczał, sam zaś oskarżony nie śmiał zaprzeczyć zeznaniom świadka.

Tego samego dnia odbyła się konferencja prasowa z udziałem prasy niemieckiej i żydowskiej oraz Radia Wolna Europa. Uwaga dziennikarzy spoza środowiska polskiego koncentrowała się na kwestiach żydowskich, z pomijaniem sprawy profesorów lwowskich. Zakończenie konferencji hr. Lanckorońska opisała następująco: [...] Delegatka Niemieckiego Czerwonego Krzyża zapytała mnie, dlaczego Polacy się o swoich zamordowanych nie upominają. Pytanie zrozumiałe, skoro w tym jednym procesie przesłuchano już przeszło stu świadków żydowskich, a ja byłam pierwszym świadkiem polskim. Wszyscy dziennikarze na konferencji też zapewniali, że o dzisiejszej sensacji – mordzie profesorów lwowskich – nikt w Niemczech jeszcze nie słyszał... Odpowiedziałam wymijająco, że przyczyną tego milczenia ze strony polskiej jest zapewne brak stosunków dyplomatycznych między Polską Ludową a Niemiecką Republika Federalną. Nie chciałam tłumaczyć, że nie wątpię, że Polskę Ludową nic nie obchodzą ci, którzy życie dali za Rzeczpospolitą na ziemiach wschodnich, dziś utraconych.

W 1968 r. Krügera skazano na dożywotnie więzienie. Obarczano go odpowiedzialnością za masowe mordy popełnione na ludności żydowskiej. Pominięto zaś milczeniem zbrodnie wobec Polaków. Podjęte wówczas przez hr. Lanckorońską zabiegi na rzecz ponownego jej przesłuchania, w sprawie odpowiedzialności Krügera za zbrodnię lwowską nie przyniosły efektu. Wtedy także dzięki ustaleniom Szymona Wiesenthala zidentyfikowano ukrywającego się w Argentynie Kutschmanna. Działania władz niemieckich, nie były jednak na tyle skuteczne, by doprowadzić do jego ekstradycji. Wobec braku postępu w sprawie wyjaśnienia i ukarania sprawców zbrodni na profesorach lwowskich – Karolina Lanckorońska opublikowała w lutym 1972 r. w piśmie ofiar prześladowań nazistowskich "Freiheit und Recht" artykuł pod tytułem "Aufklären, nicht totschweigen" – "Wyjaśnić, nie przemilczać". Jej apel nie spotkał się jednak z oczekiwaną reakcją wymiaru sprawiedliwości Niemiec.