Lipiec - Sierpień 2008

Rok św. Pawła rozpoczęty
Krzysztof Bramorski

Święta w podróży
Agnieszka Bugała

Pieszo na Jasną Górę
Violetta Nowakowska

„Sokrates tańczący”
Ks. Janusz Czarny

Wakacje z Bogiem
Anna Kowałek

Rodziców i dzieci kłopoty z wakacjami
Anna Litwin

Problem zła i św. Augustyn
Łukasz Henel

Błogosławiona s. Marta Wiecka
Stanisław Wróblewski

Kościół w oczach PZPR
Piotr Sutowicz

Do czego prowadzi zdrada małżeńska?
Z ks. Bolesławem Orłowskim rozmawia Bożena Rojek

Wrocławski Turniej Tenorów
Joanna Pietrasiewicz

„Pijafka” – bo wystarczy tylko chcieć
Marta Anioł



Strona główna

Archiwum

Pieszo na Jasną Górę
Violetta Nowakowska



(…) W kontekście nowej ewangelizacji bardzo wymowny jest fakt ponownego odkrycia w naszych czasach autentycznych wartości tak zwanej religijności ludowej. Jeszcze nie tak dawno wyrażano się o niej w tonie dość lekceważącym. Tymczasem niektóre jej formy wyrazu w naszych czasach przeżywają prawdziwy renesans jak na przykład ruch pielgrzymkowy na szlakach starych i nowych. Przykładem było właśnie owo niezapomniane spotkanie młodych w Santiago de Compostella (1989), a potem na Jasnej Górze w Częstochowie (1991). Zwłaszcza młode pokolenie chętnie pielgrzymuje.(…)

Jan Paweł II ,„Przekroczyć próg nadziei“


Nareszcie lato! Dla uczniów wakacje, dla dorosłych pora urlopów. Wśród jednych i drugich są tacy, którym sierpień nieodmiennie kojarzy się z pielgrzymką. Choć zjawisko to w Polsce mają swoją wieloletnią tradycję, historia wrocławskiej pielgrzymki nie jest znów aż tak dawna. Pierwsza – to rok 1981, szczególny dla historii Polski, a przez to też brzemienny w skutki dla polskiego Kościoła. Mamy więc za sobą 27 lat, przecierania szlaków, zdobywania doświadczeń i wiedzy o tym, czym jest w swojej istocie pielgrzymowanie. Teraz, przed nami – pielgrzymka 2008, której hasłem jest, jak ujawnia Orzech: Tak będziesz wierzył.

„Orzech”,czyli ksiądz prałat Stanisław Orzechowski – znany i ceniony duszpasterz akademicki sprawujący na co dzień pieczę nad Duszpasterstwem Akademickim „Wawrzyny“ jest od samego początku Ojcem Duchowym pielgrzymki i jej Głównym Przewodnikiem. Wśród zapalonych pielgrzymów (przybywających do nas z całej Polski i z zagranicy) jest wielu takich, którzy popularność rekolekcji w drodze wiążą również z osobą tego niezwykłego Pasterza, choć on sam uważa, że pielgrzymowanie nie wymaga żadnych dodatkowych motywacji – jest bowiem zgodne z naszą ludzką naturą. Człowiek dobrze czuje się w drodze. Osiadły tryb życia powoduje że człowiek obrasta w różne przedmioty. Im dłużej w tym wszystkim siedzi, tym trudniej mu się ruszyć. To powie każdy pielgrzym, (zwłaszcza ci, co chodzą od lat). Najtrudniej jak ktoś ma się wybrać pierwszy raz.

Kiedy się już jednak wybierze, na pewno nie będzie żałował. Basia z grupy XII, tak opowiada o swojej pierwszej (ubiegłorocznej) pielgrzymce. Nie miałam specjalnie dużo informacji na temat pielgrzymek. Coś tam wiedziałam, że są niepowtarzalne, że jest niezwykła atmosfera, takie obiegowe opinie, do których nie przywiązuje się specjalnie konkretnych odnośników. Ale okazuje się jednak, że to są rzeczy nieprzekazywalne. Samo uczestnictwo jest niezwykłym doświadczeniem. Trzeba wyjść z domu, zostawić wszystkie problemy jakie tam są i iść przez te pola, patrzeć metr ponad głowami innych, bo tak każe Orzech, i nawiązywać tę relację z Bogiem, ze swoim Stwórcą na nowo… Pątników – zapaleńców, weteranów i entuzjastów – nie brakuje. Według obliczeń ks. Aleksandra Radeckiego – opiekuna i przewodnika grupy szesnastej (grupy chorych) w latach 1981-2007 w trasę pielgrzymkową wyruszyło w przybliżeniu 150 000 osób, głównie młodzieży, nie licząc wielkiej rzeszy osób włączonych w pielgrzymowanie na sposób duchowy (chorzy, osoby starsze i niepełnosprawne oraz ich opiekunowie) Każdy bez wyjątku ma przecież cel swojego pielgrzymowania.

Dobrze jest jednak wiedzieć nie tylko po co się idzie, ale również jak iść – przestrzega Orzech. – Ja na przykład z mojej pierwszej pielgrzymki (warszawskiej) uciekłem dlatego, że nie miałem wyobraźni. A wyobraźnia jest konieczna. W ogóle w życiu, a na pielgrzymce zwłaszcza. Dlatego jest takie istotne, żeby mieć przewodnika, który wszystko wytłumaczy i który jest też dobrym instruktorem, powie jakie buty włożyć, jaką wziąć bieliznę, co trzeba koniecznie mieć zawsze przy sobie, a czego nosić nie warto. Powie jak odpocząć, a nawet jak iść. Okazuje się, że owe informacje są bezcenne.

Tak, tego lekceważyć nie można, ale kiedy znamy już elementarz pielgrzyma – czas w drogę! Upał, deszcz, czy zimne noce, nie mogą być tu żadną przeszkodą. Pielgrzymka to coś więcej niż wakacyjny survival czy obóz wędrowny – mamy przecież swoje intencje. Niesiemy własne winy i dziękczynienia oraz ciężary i radości naszych bliskich. Wstawiamy się wzajemnie za siebie, a nawet błagamy o tych, którzy prosić nie mogą lub… nie chcą. W czasie drogi cała grupa odmawia różaniec, ktoś odczytuje głośno zapisane na karteczkach intencje: Maryjo proszę Cię o pomoc w mojej sytuacji rodzinnej, moja mama jest dorosłym dzieckiem, alkoholiczką, która nie radzi sobie z życiem, proszę Cię o dojrzałość dla mnie, żebym umiała temu sprostać…

Ktoś inny o nic nie prosi, chce tylko wyrazić swoją wdzięczność: „Panie, dziękuję Ci za moją rodzinę, za każdy dzień który przeżyłem, za wszystkie błogosławieństwa…

Niektórych intencji nawet się nie wypowiada, zna je tylko Bóg i ci co je niosą. Krzysztof z Oleśnicy nie liczy który raz idzie, i z zasady nie planuje pielgrzymki. Nawet nie potrafi powiedzieć jak to się dzieje – Zbliża się sierpień i zaczynam pakować plecak. Tak jakby przychodził czas na załatwianie także duchowych spraw. Intencji mam wiele: własnych, rodziny i przyjaciół. To jest charakterystyczne, że w dniu, kiedy wychodzę dostaję około piętnastu SMS-ów od znajomych z prośbami: pamiętaj o mojej sprawie, módl się też za mnie…

Organizatorzy pielgrzymki wrocławskiej poprzez minione lata i zdarzenia wypracowali formę, z której wszyscy korzystamy dzisiaj. Jest więc świetna opieka medyczna, zakwaterowanie dla tych, którzy ze względow zdrowotnych nie mogą spać w namiotach, a nawet… objazdowe (i odjazdowe!) zaopatrzenie (codziennie chrupiące bułeczki!) nabiał, napoje i jogurty, które dla wielu młodych ludzi są podstawą pielgrzymkowego wyżywienia. Ale pielgrzymi – weterani chętnie wracają wspomnieniami do tamtych lat, kiedy było zupełnie inaczej…

Kiedyś nie było takiego zaopatrzenia, jak dziś, więc mieliśmy tylko to, co przydźwigaliśmy na własnych plecach i to czym nas gospodarze obdarowali. Jadło się głównie pasztet mazowiecki w puszkach, bo nic innego nie było. Pasztet był dobry, ale smalec, ktory zostawał na dnie był bardzo dobry i to były dwa osobne dania, nie wolno było tego łączyć, bo przecież urozmaicenie posiłków to jest ważna rzecz. Jeśli do tego trafił się ogórek kiszony, to była po prostu poezja.

Aha było coś jeszcze! Jeśli się udało dostać konserwę turystyczną, ach, no nie mam słów! Tamten smalec to była naprawdę absolutna rewelacja…
– opowiada Mariola Korowiec – specjalistka od logistyki od początku działająca w służbie organizacyjnej.

W ciągu dziewięciu dni (od 2 do 10 sierpnia) przemierzamy około dwustukilometrową trasę Wrocław-Częstochowa pielgrzymując do tronu Matki Bożej Królowej Polski, modląc się, śpiewając i słuchając licznych konfrerencji wygłoszonych przez interesujących ludzi i popularnych dolnośląskich duszpasterzy. Piętnastu księży przewodników prowadzących swoje grupy wspomaga rzesza wolontariuszy przygotowujących pielgrzymkę od strony technicznej.

Pielgrzymka ma charakater pokutny. Wszystkich bez wyjątku pątników obowiązuje skromny strój i przestrzeganie regulaminu zabraniającego w czasie jej trwania palenia papierosów, picia alkoholu i korzystania z koedukacyjnych miejsc noclegowych. Zdecydowana większość uczestników (wyjątki wszędzie się zdarzają) to ludzie świadomie wybierający ten rodzaj rekolekcji. Pielgrzymka to jest też uczucie wyzwolenia, które przychodzi poprzez te wszystkie trudy, które się znosi. Te wydawałoby się ograniczające struktury pozwalają człowiekowi poczuć się wolnym bardziej, niż gdyby nie było żadnych ograniczeń, żadnych zakazów i nakazów. Totalna samowola nie jest drogą do wolności. Może takie są pozory, może się komuś tak wydawać, ale człowiek wcale nie czuje się wtedy wolny… – tłumaczy jedna ze studentek z grupy XII.

Szczególny ten czas jest dla nas okazją do modlitwy, wyjątkowego przeżywania Mszy Świętej odprawianej często w lesie lub na łące. To wszystko daje nam możliwość znalezienia się we wspólnocie i zatrzymania się nad pięknem przyrody. Nie ukrywamy jednak, że jest to także czas wysiłku i wyrzeczeń, które podejmujemy świadomie, pamiętając, że wszystko to pomaga nam odkrywać Boga, otaczający nas świat i samych siebie. Dla wielu te właśnie wyrzeczenia i trud są wartością, z której nie potrafią i nie chcą zrezygnować. Z czymś takim nie spotkałam się nigdy dotąd i chyba już się nie spotkam. Dlatego mogę powiedzieć, że to czego szukam – jeśli chodzi o sprawy duchowe – znajduję koniec końców tylko tu. Jakiś czas temu zastanawiałam się, czy idę w tym roku, czy nie? Myślałam sobie: może jednak sobie odpuścić, może mi się nie chce?... Któregoś roku nie poszłam, wybrałam dłuższe egzotyczne wakacje, leżałam pod palmą, na piasku, brzuchem do góry i… nie mogłam przestać myśleć o tym, że powinnam być tutaj. Chciałam iść ze wszystkimi, sprawdzałam, że w Polsce pada i zazdrościłam im, że oni tam idą w tym błocie, na pewno mają bąble, a mnie nie ma z nimi. I od tamtej pory nawet nie myślę o tym żeby nie iść. Już to sobie uporządkowałam: wiem, że jak zaczyna się pielgrzymka, to tu jest moje miejsce – wspomina Emilia z Monachium, która rokrocznie przyjeżdża z Niemiec gdzie mieszka od urodzenia, by jak sama mówi „naładować akumulatory“ posłuchać Orzecha i pójść z rodakami na pielgrzymkę. Ten wyjątkowy czas otwiera oczy na wartości elementarne, i niejednokrotnie, niestety, zapomniane. Ksiądz Stanisław Orzechowski często na nie wskazuje: Myślę, że na pielgrzymce Duchowi Świętemu może się udać doprowadzić nas do podstawowego źródła radości, czyli do radości istnienia i to nie tylko naszego istnienia, ale świata całego. Dlatego też lubię w czasie drogi modlić się ową pieśnią słoneczną św. Franciszka.

Dla wielu osób jest to jedyna okazja by z pełnym zrozumieniem powtórzyć

(…) Pochwalony bądź, Panie mój, przez siostrę wodę,
która jest bardzo pożyteczna i pokorna, i cenna, i czysta...


Dzięki pielgrzymce możemy przypomnieć sobie, czym jest prawdziwe zmęczenie i prawdziwy głód. Tutaj woda odzyskuje swój smak…

Kto nie był – nie zrozumie – bo jak powiedział ks. Aleksandr Radecki opiekun grupy chorych i wszystkich duchowych uczestników pielgrzymki – nie da się opisać słowami. Pielgrzymka… To się dzieje w środku.

Chcesz się przekonać? Spróbuj! Czekamy właśnie na Ciebie…


W tekście wykorzystano fragmenty książki „Dopokąd idę – pielgrzymka z Orzechem”, która ukaże się w 2009 r.