Czerwiec 2008

Papieska pielgrzymka okiem filmowca
Joanna Mielniczuk

W Dzielnicy Czterech Świątyń
Rozmowa ze Stanisławem Rybarczykiem

Ile dziecka w dziecku?
Anna Litwin

Trudna miłość
Anna Kowałek

„Tęcza” na Praczach
Estera Ryczek

Wakacyjna Syberia
Irmina Ciszek

Sztuka przyjaźni
Adam Kwaśniewski

Powrót do domu
Roman Duda

Legenda o Tatarskiej Kolumnie
Tadeusz Czerniewski

Kiedy badania prenatalne sprzeciwiają się etyce chrześcijańskiej?
Z ks. Tadeuszem Reroniem rozmawia Bożena Rojek

Czapki z głów
Krzysztof Kunert

Neoprezbiterzy 2008




Strona główna

Archiwum

Sztuka przyjaźni
Adam Kwaśniewski



Życie należy umacniać wieloma przyjaźniami.
Kochać i być kochanym to największe szczęście istnienia
Sydney Smith


Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się nad tym, jak to się dzieje, że pewni ludzie są w stanie przyciągać do siebie innych oraz zdobywać podziw i uczucia swoich przyjaciół? Niektórzy, czasami niepozornie wyglądający, przyciągają do siebie innych, jak magnes przyciąga opiłki żelaza. Ludzie zajmujący kierownicze stanowiska, którym brakuje sukcesów, mają często wielu lojalnych przyjaciół. Tacy ludzie mogą być bogaci lub biedni, bardzo inteligentni lub nie, lecz gdzieś w ich osobowościach znajduje się element, który powoduje, że są oni szanowani i podziwiani. Tym elementem jest przyjaźń.

Za wiernego przyjaciela nie ma odpłaty (Syr 6,15n; 7,18), bo on kocha zawsze (Prz 17,17), czyniąc życie jedną rozkoszą (por. Ps 133; Prz 15,17). Jakże zapomnieć cudowną przyjaźń, łączącą urzekającą spontanicznością Dawida z Jonatanem (1Sm 18,1-4), która trwała w chwilach doświadczeń aż do samej śmierci, a nawet po śmierci żyła we wspomnieniach serca (por. 2Sm 9,1; 21,7)!

Przyjaźń im jest starsza, tym bardziej zyskuje na wartości. Wino nowe, przyjaciel nowy – jeśli się zestarzeje – z przyjemnością wypijesz (Syr 9,10). Potrafi ona docenić otwartą naganę (por. Prz 27,5n), ale w swym istnieniu opiera się przede wszystkim na bojaźni Bożej: wierny przyjaciel jest lekarstwem życia; znajdą go bojący się Pana. Bojący się Pana dobrze pokieruje swoją przyjaźnią, bo jakim on jest, takim jest i jego bliźni (Syr 6,16n). W rzeczywistości bowiem wzorem i zarazem źródłem prawdziwej przyjaźni jest przyjaźń, którą Bóg nawiązał z człowiekiem: z Abrahamem (por. Rdz 18,17nn), z Mojżeszem (por. Wj 33,11), z prorokami (por. Am 3,7).

Posyłając swego Syna między nas, Bóg okazał się Przyjacielem ludzi. Jezus zaś Jego właśnie przedstawił jako Tego, który pozwala się nagabywać przez natrętnego przyjaciela (Łk 11, 5-8). Nade wszystko jednak dzięki Jezusowi przyjaźń otrzymała dostrzegalne, żywe oblicze: On to umiłował młodego człowieka, który miał wielką majętność (por. Mk 10,21), jakże czułą miłością darzył Łazarza, a poprzez niego wszystkich, którzy mieli dzięki wierze, powstać z grobów (por. J 11,3;11,35n). Miał towarzyszy, którzy podzielali z Nim Jego sposób bycia (por. Mk 3,14), ale nie wszyscy stali się Jego przyjaciółmi. Tak właśnie Judasz jest nazwany towarzyszem (Mt 16,50), innym zaś uczniom Jezus oświadcza: Już was nie nazywam sługami, ale nazwałem was przyjaciółmi (J 15,15). Dzielili bowiem Jego doświadczenia i byli gotowi wziąć na siebie noc męki (por. Łk 22,28n). Jezus zaś dzieli z nimi, jak Przyjaciel z przyjaciółmi, tajemnicami swojego Ojca (por. J15,15). Typem przyjaciela Jezusa, wiernym aż do krzyża, jest uczeń, którego Jezus miłował (J 13,23) i którego oddał w opiekę swojej własnej Matce (por. J 19,26).

Tak o przyjaźni mówi Biblia. A to jest nasze źródło, dlatego warto tam zaglądać! A teraz popatrzmy na siebie i spróbujmy przyjrzeć się temu, co może umocnić naszą przyjaźń. Sztuki współżycia z innymi można nauczyć się tak, jak gry na pianinie, czy programowania komputera. Nie chcę bynajmniej powiedzieć, że jest to łatwe – ten problem jest, oczywiście, dużo bardziej złożony. Tego rodzaju umiejętności można się jednak nauczyć, a przeistoczenie się w eksperta przyjaźni będzie jedną z najcenniejszych rzeczy w życiu. Warto więc poznać pięć sposobów pogłębiania kontaktów towarzyskich.

Podczas obserwacji ludzi bardzo kochanych przez innych stwierdzamy, że wierzą oni, iż ludzie są podstawowym źródłem szczęścia. Dla takich osób ich bliscy są kimś bardzo ważnym. Bez względu na to, jak bardzo byli zajęci, tak układali sobie życie, aby mieć zawsze czas na utrzymanie dobrych kontaktów towarzyskich. Z drugiej strony, w rozmowach z osobami samotnymi można czasem zauważyć, że mimo dokuczliwej dla nich sytuacji, wynikającej z braku bliskich znajomych, właściwie nie robią nic, żeby taki stan rzeczy zmienić. Emerson zauważył kiedyś, że troszczymy się o swoje zdrowie, odkładamy pieniądze, urządzamy mieszkanie; lecz kto może powiedzieć z całą pewnością, że nie jest prawdą, iż najbardziej potrzeba nam przyjaciół?

Wobec tego pierwszą zasadą, która może wpłynąć na pogłębienie przyjaźni, jest oddanie pierwszeństwa kontaktom towarzyskim. Warto przy tym odpowiedzieć sobie na pytania: Czy masz chociaż jedną osobę, do której możesz pójść w chwilach załamania? Czy masz choć kilku takich znajomych, którym możesz złożyć niespodziewaną wizytę bez potrzeby usprawiedliwiania się? Czy masz takich znajomych, z którymi spędzasz czas na rekreacji? Czy masz takich znajomych, którzy pożyczą ci pieniędzy, kiedy ich potrzebujesz, lub takich, którzy pomogą ci w sposób praktyczny, kiedy liczysz na taką pomoc?

Jeżeli większość z tych odpowiedzi będzie negatywna, znaczy to, że nasze życie towarzyskie hamuje rozwój przyjaźni. Oczywiście, nie sposób jest mieć więcej niż kilku naprawdę wypróbowanych przyjaciół. Czas na to nie pozwala, a prawdziwa przyjaźń potrzebuje przecież pielęgnacji. Ben Jonson, angielski dramaturg i poeta, powiedział: Prawdziwe szczęście nie polega na posiadaniu niezliczonej liczby przyjaciół, lecz na odpowiednim ich wyborze.

Drugą zasadą pogłębiania kontaktów towarzyskich jest kultywowanie przejrzystości swojej osobowości. Ludzie posiadający głębokie i trwałe przyjaźnie mogą być introwertykami, ekstrawertykami, mogą być młodzi, starzy, brzydcy, inteligentni, przystojni, ale jedyną ich wspólną cechą jest otwartość. Takich ludzi cechuje swego rodzaju przejrzystość, pozwalająca innym dostrzec to, co jest w ich sercach. Tacy ludzie nie noszą masek, nie budują wobec siebie murów, a raczej wstawiają okna. Papieża Jana XXIII nazwano człowiekiem „bez maski”. Dlaczego? Wiedział bowiem jak dzielić radości i smutki innych.

Z obawy przed okazaniem się sentymentalnymi wielu z nas powstrzymuje się od wyrażania uczuć i dlatego tak wiele traci z bogactwa przyjaźni. Zatem trzecią zasadą polepszania stosunków interpersonalnych jest umiejętność mówienia o swoich uczuciach. Zwykle odczuwamy onieśmielenie, gdy mamy powiedzieć komuś, że zależy nam na nim. Lecz warto zdobyć się na odwagę i pozwolić sobie wtedy na śmiałe wyrażanie swoich uczuć. Wystarczająco dużo ciszy znajdziemy w grobie. Benjamim Franklin zawarł to w jednym zdaniu: Nie mów źle o nikim, ale mów wszystko, co najlepsze o każdym.

Czwartą zasadą dla poprawienia stosunków z innymi ludźmi jest sztuka wyrażania gestów miłości. To właśnie te najmniejsze akty dobroci mają tak wielką siłę, ponieważ to one naprawdę pokazują, że komuś zależy na drugiej osobie. Osoba pragnąca pogłębić swe kontakty z innymi będzie zawsze wypatrywać u nich podobnych rytuałów.

Jednym z najlepszych sposobów pogłębiania kontaktów z innymi jest wspólne spożywanie posiłków. Nie przypadkiem tak wiele istotnych wydarzeń między Jezusem a Jego uczniami miało miejsce wtedy, gdy siadali razem do stołu. W łamaniu się chlebem jest coś z sakramentu. Czy zauważyłeś kiedykolwiek, jak trudno jest spożywać obiad z kimś, kto jest naszym wrogiem i jednocześnie pozostawać wrogami? Inną metodą jest wykonywanie wspólnych zadań, nawet wtedy, gdy mało się przy tych zajęciach rozmawia. Być razem, oto siła!

W sercu miłości – jak powiedział pewien mędrzec – jest pewien sekret: Kochankowie pozwalają sobie nawzajem być wolnymi. Ci ludzie, którzy zaznali prawdziwej przyjaźni, zawsze zostawiają osobom kochanym „wolną przestrzeń”. Nie „posiadają” oni swoich przyjaciół, ale raczej pomagają im rozwijać się i stawać się wolnymi. Dlatego piątą zasadą budowania relacji przyjacielskich jest stwarzanie przestrzeni wolności między przyjaciółmi.

Zdarza się często tak, że kontrolujemy osoby ukochane, nie zdając sobie sprawy z faktu, że odmawiamy im tym samym wolności. Można wyodrębnić trzy główne typy manipulatorów, którzy potrafią wycisnąć ostatnie soki ze swoich bliskich. Jednym z nich jest typ opiekuńczo-manipulacyjny, czyli osoba, która robi wszystko, aby być silniejsza i bardziej rozgarnięta od drugiej. Zapomina przy tym, że przyjaźń nie potrzebuje przecież kontroli ze strony któregokolwiek z partnerów. Istnieje w niej równość, dzięki której każdy z nich może pozwolić sobie czasem na chwile słabości bez obawy, że jego towarzysz „zdobędzie punkt”. Inna osoba to typ „biedny-ja”, będący przeciwieństwem typu opiekuńczo-manipulacyjnego, który dostosowuje do siebie innych poprzez ukazywanie siebie jako osoby słabej. I wreszcie trzeci typ, czyli osobowość, która potrzebuje być potrzebna. Ażeby stworzyć drugiej osobie wolną przestrzeń warto trzymać się zasady: ostrożnie z krytycyzmem. Niektórzy ludzie czerpią zadowolenie i poczucie wyższości z krytyki swoich przyjaciół. Warto zmienić to w sobie i oduczyć się tego typu zachowań, a przejść na język akceptacji. Jeżeli potrafimy nauczyć się aprobować integralność osobowości, wzrośnie wartość naszych stosunków z innymi.

Warto także zachęcać swych bliskich do zachowania odrębności. Każdy ma przecież swoje, właściwe tylko sobie marzenia i dziwactwa. Nie trzeba nakłaniać nikogo do tzw. norm ogólnych.

Niezbędną sprawą jest także umiejętność respektowania prawa do samotności. Dojrzałą przyjaźń cechuje szacunek dla instytucji prywatności. Istnieje coś takiego, jak nadmiar bliskości. Z tych względów dobrze jest też mieć wielu przyjaciół. Zazdrość jest – jak to określił Szekspir – zielonookim potworem, który niszczy wiele wspaniałych przyjaźni. Nikt nie posiada wyłącznych praw do nikogo. Przyjaciel może więc odejść. Trzeba być zawsze przygotowanym do zmian relacji. I umieć wybierać pomiędzy korzeniami a skrzydłami. To pierwsze, czyli korzenie, to łatwiejszy wybór!

Zbliżający się czas wakacji przyniesie wiele możliwości na nawiązanie nowych, dobrych, mocnych przyjaźni! Życzę, by każdy mógł poczuć się bezpieczny przy innej osobie, by nie musiał ważyć myśli ani mierzyć słów, lecz wylewać je wszystkie z siebie, wiedząc, że wierna dłoń je przyjmie i zachowa. A po wakacjach napiszę, jak wzmocnić powstałe zażyłości!