Kwiecień 2001
Relikwie Męki Pańskiej ks. Tomasz Hergesel, Danuta Kryszczuk Domowe sanktuarium ks. Ryszard Słowak Sposób na święta Iwona Janus Ikona na Święta Paschy Agnieszka Myśliwiec Obnażanie na ekranie Dawid Zapała Dziesięć lat Apostolskiej Administratury na Syberii Z biskupem Josephem Werthem SJ rozmawia ks. Andrzej Obuchowski Jak u Pana Boga za piecem Anna Gibasiewicz Obowiązek czy szansa? ks. Jacek Froniewski Telewizja z ręką na pulsie Maria Małgosiewicz Człowiek błogosławieństw Marcin Fila Kościół i bezpieka ks. Piotr Nitecki Ostatnia droga Balthusa Ile kosztuje Msza św.? ks. Jacek Froniewski Strona główna Archiwum |
Człowiek błogosławieństw
Wielu z nas wyobraża sobie świętych jako postaci oderwane od życia, których naśladowanie nie jest możliwe przez przeciętnego śmiertelnika. Bł. Piotr Jerzy (Pier Giorgio) Frassati to młody Włoch, który swoim życiem udowadnia nam, że świętość jest darem dostępnym dla każdego, że dążenie do świętości jest czymś zupełnie naturalnym, jest drogą do odkrywania pełni swojej wiary, bogactwa świata jakie niesie ze sobą drugi człowiek, odkrywania Boga. W dniu beatyfikacji sługi Bożego Piotra Jerzego Frassatiego, 20 maja 1990 r. na placu św. Piotra w Rzymie, Jan Paweł II powiedział o nim: "Pier Giorgio daje nam przykład, że "szczęśliwe jest życie w duchu Chrystusa, w duchu Błogosławieństw, i że tylko ten, kto staje się "człowiekiem Błogosławieństw", umie darzyć braci miłością i pokojem. Zaświadcza, że świętość jest dostępna dla wszystkich. [...] Wiara i wydarzenia codziennego życia zespalają się w nim w jedną całość tak, że przylgnięcie do Ewangelii wyraża się w praktyce przez pełne miłości poświęcenie się ubogim i potrzebującym [...]. Zamiłowanie do sportu i gór [...] nie stanowią dla niego przeszkody w kontakcie z Absolutem. Całkowicie pogrążony w Bożej tajemnicy, całkowicie oddany służbie bliźniemu: tak można pokrótce określić jego pobyt na ziemi". Piotr Jerzy urodził się w Turynie w Wielką Sobotę, 6 kwietnia 1901 r. W szkole podstawowej uczył się przeciętnie, a nawet "zimował" przez rok w II klasie! Za różnego rodzaju kawały podczas swej kariery szkolnej często lądował za drzwiami. Na studiach raz po raz oblewał egzaminy. Palił fajkę i cygara. Mimo tych wad, jako zdrowy, wysportowany (czynnie uprawiał alpinizm, świetnie pływał, jeździł na rowerze, nartach i konno), przystojny student politechniki, był szczerze lubiany przez kolegów i koleżanki, których nie tylko porywał na górskie wędrówki i wspinaczki w pobliskich Alpach, ale również do udziału w nabożeństwach kościelnych, procesjach i adoracjach. W 1918 roku zapisuje się do Akcji Katolickiej i Kongregacji Maryjnej, a także rozpoczyna działalność w Konferencji św. Wincentego a Paulo w Turynie - organizacji charytatywnej. W 1918 roku Frassati zapisuje się także do CAI (Club Alpino Italiano - Włoski Klub Alpinistyczny). Większość wspinaczek i wycieczek odbywa w rejonie Doliny Aosty. W 1920 roku wchodzi najtrudniejszą ścianą na Gran Tournalin (3379 m) oraz wschodnią ścianą na Château des Dames. W 1923 r. widzimy Piotra na lodowcu Levanna Orietale ("Wczoraj byłem na wysokości 3500, aby odetchnąć trochę świeżym powietrzem i nabrać nowej energii...") i na Monte Viso (3841 m) zdobytym ścianą południową. W 1924 r. wchodzi wraz z Basilio i Marcello Cavagnet na Grivola (3969 m). Frassati czytając pisma św. Katarzyny Sieneńskiej i św. Tomasza z Akwinu, a także przyjaźniąc się z dominikaninem o. Filipem Robottim i będąc częstym gościem w turyńskim klasztorze, odkrywa bogactwo duchowości dominikańskiej. Zafascynowany życiorysem św. Dominika i jeszcze jednego dominikanina Hieronima Savonaroli, 28 maja 1922 r. wstępuje do świeckiego, III Zakonu Św. Dominika, przyjmując imię Girolamo (Hieronim) właśnie na cześć Savonaroli. Dominikanin o. Desidero wspomina: "Uderzała mnie godność, powaga i pobożność tego wysokiego, silnego, pięknego człowieka [ ]. Pamiętam dotąd jego wesołość, radość [ ] harmider, jaki po skończonej ceremonii wraz z kolegami uczynił w zakrystii. Zdawało się, że rozniosą kościół, i zakrystię, i cały klasztor". Wkrótce po obłóczynach (III zakon: otrzymanie szkaplerza i przyjęcie nowego imienia) Piotr Jerzy napisał w liście do kolegi: "Mam nadzieję, że i Ty zapiszesz się do tego zakonu i w tej wspaniałej świątyni uściśniemy się serdecznie, bo będziemy związani węzłem braterstwa, będziemy mieli tego samego ojca duchowego - św. Dominika". W życiu Piotra Jerzego w sposób szczególny zaznaczały się cztery punkty, w których można streścić duchowość dominikańską: życie wspólne, liturgia i modlitwa (kontemplacja), studium prawdy, apostolstwo. Ciągle rezygnował z własnych ambicji, pragnień dla innych: dla rodziców, dla przyjaciół, dla potrzebujących. Pomoc ubogim, potrzebującym była w życiu Frassatiego bardzo ważna: "Jezus nawiedza mnie każdego ranka w Komunii św., a ja Mu się odwdzięczam w skromny, dostępny mi sposób: odwiedzam Jego biedaków". Piotra Jerzego nazywano człowiekiem modlitwy. Był osobą żywiołową i radosną, ale kiedy była potrzeba potrafił w jednej chwili wyciszyć się i zatopić w modlitwie. Codziennie, jako tercjarz dominikański, odmawiał oficjum. Często kiedy po całym dniu "wyrypy" górskiej wszyscy zasypiali kamiennym snem, Frassati jeszcze się modlił, odmawiał swoją część różańca (należał do Koła Różańcowego). W centrum pobożności Frassatiego była codzienna Eucharystia: "Wiele razy - opowiada nauczyciel Antonio Fossati - brałem udział w wycieczkach górskich z Jerzym Frassatim. Podczas każdej wycieczki zdumiewał nas wszystkich swoją fizyczną i moralną siłą, bo koniecznie chciał dojść do zamierzonego celu na czczo, aby móc przystąpić do Komunii św. Na zakończenie możemy przytoczyć fragment książki pt. "W radości i poświęceniu" Księdza Kazimierz Pietrzyka SDB: "Podobnie jak Savonarola Piotr Jerzy marzył o tomistycznej reformie społecznej i był przekonany, ze autentyczny postęp ludzkości musi się opierać na szacunku dla godności osoby ludzkiej i musi czerpać światło z Ewangelii. Jednym słowem Piotr Jerzy był prawdziwym dominikaninem [ ] Był - jak święty Dominik - człowiekiem, który rozmawia z Bogiem, a rozważane prawdy przekazuje bliźnim nie tyle słowami, co czynem i życiem [dewiza dominikańska: "Contemplata aliis tradere" - przekazywać innym owoce kontemplacji]". Bł. P.J. Frassati umiera w sobotę, 4 lipca 1925 r., w wieku 24 lat na chorobę Heinemedina, którą zaraził się w slumsach turyńskich od biednych, którym pomagał. Dla mieszkańców stolicy Dolnego Śląska powinien być istotny fakt, że w grudniu 1922 roku Frassati wracając z Katowic (zwiedzał tamtejsze kopalnie), spędził pół dnia we Wrocławiu. Strona Associazione Pier Giorgio Frassati - Roma, Italy: www.webcom.com/Frassati/welcome.html Kontakt: Marcin Fila |