Luty 2002

Pastor Bonus
O 26. rocznicy objęcia rządów w Archidiecezji Wrocławskiej przez księdza kardynała dra Henryka Gulbinowicza pisze ks.Józef Swastek

Kim jesteś? - zapytał mnie
Stanisław Jan Rostworowski

Stosunki polsko-ukraińskie po II wojnie światowej
Z historykiem prof. dr hab. Henrykiem Strońskim, prezesem Stowarzyszenia Uczonych Polskich Ukrainy rozmawia Leszek Wątróbski

Nawrócenie
Jan Wadowski

Sekrety maryjnej kolumny
Marek Perzyński

Człowiek z piętnem wyroku śmierci
Tomasz Balbus, Stanisław Antoni Bogaczewicz

Ze stygmatami cierpienia
Andrzej Sujka

Katecheta
Ks. Marek Korgul

Co to jest powołanie i czy każdy ksiądz musi mieć powołanie, żeby zostać kapłanem?
ks. Jarosław Grabarek




Strona główna

Archiwum

Stosunki polsko-ukraińskie po II wojnie światowej
Z historykiem prof. dr hab. Henrykiem Strońskim, prezesem Stowarzyszenia Uczonych Polskich Ukrainy rozmawia Leszek Wątróbski


- O stosunkach polsko-ukraińskich nikt nie chciał długo oficjalnie rozmawiać. Dlaczego?

- Temat stosunków polsko-ukraińskich po II wojnie światowej nie należał do tematów, którymi zajmowali się badacze naszych obu krajów. Zaważył na tym nie tylko ich złożony charakter, zwłaszcza w pierwszych latach powojennych, ale także trudny dostęp do materiałów archiwalnych oraz ideologiczne uwarunkowania panujące do roku 1989. Dopiero w ostatnich latach, szczególnie wśród historyków, rośnie zainteresowanie badaniami nad naszymi wzajemnymi stosunkami. Sprzyja ponadto zbliżenie polityczne i różnorodne formy współpracy w ramach strategicznego partnerstwa. Niestety, są również obciążenia i stereotypy. Niedawne wydarzenia wokół Cmentarza Orląt Lwowskich czy mogił bojowników UPA w Polsce są tego widocznym przykładem.

- Nasze stosunki nie układały się w pierwszych latach powojennych zbyt dobrze.

- Stosunki polsko-ukraińskie w drugiej połowie XX wieku nie były najlepsze. Nasze narody nie posiadały przecież własnych suwerennych i w pełni niepodległych państw. Społeczeństwa PRL i USRR kontaktowały się zazwyczaj pomiędzy sobą w ramach oficjalnych stosunków polsko-sowieckich. Były też na szczęście kontakty pomiędzy ludźmi nieformalne, nie do końca zgodne z intencjami i dążeniami ówczesnych władz partyjnych.

- II wojna światowa doprowadziła nasze narody do konfliktu etnicznego.

- Pogranicze polsko-ukraińskie zaowocowało wrogością i zbrojnymi starciami pomiędzy obu naszymi narodami. Związane to było m.in. z polityką hitlerowskich Niemiec oraz stalinowskiego ZSRR, która zmierzała do podsycania konfliktów narodowościowych i wygrywania jednego przeciwko drugim. Nie bez znaczenia też w rozdmuchaniu konfliktu okazały się działania polskiego i ukraińskiego podziemia oraz zbrojna i propagandowa działalność partyzantki komunistycznej na Wołyniu i w Galicji.

- Konflikty zbrojne pomiędzy Polakami i Ukraińcami występowały w latach 1943-1947.

- Liderzy OUN uważali wówczas Polaków za głównego wroga. Byli bowiem przekonani, choć jak się okazało później niesłusznie, że powtórzy się scenariusz z roku 1918, kiedy to wojna wykrwawiła Niemców oraz kraje zachodnie, a Ukraina została sam na sam z Polską. Chociaż ciągle nie ma żadnych dokumentów stwierdzających jakoby OUN-UPA chciało fizycznie usunąć ludność polską ze spornych terenów, to jednak są fakty wskazujące, że akcja antypolska była przeprowadzana na całym obszarze kontrolowanym przez UPA i rozpoczęła się w pewnym określonym i dobrze zsynchronizowanym czasie.

- Największe straty poniosła ludność polska na Wołyniu.

- Miejscem najokrutniejszych mordów nad ludnością polską był Wołyń, gdzie zbrojne formacje Ukraińców były dość liczne i gdzie ludność polska stanowiła zdecydowaną mniejszość. W warunkach zagrożenia ludność polska organizowała się w grupy samoobrony, uciekała do miast, wyjeżdżała na zachód, a także wstępowała do policji niemieckiej lub partyzantki radzieckiej. Brak odpowiedniej łączności pomiędzy oddziałami AK powodował, że polscy żołnierze nie zawsze mogli we właściwej porze przyjść z pomocą ludności cywilnej. Kiedy zaś już się zjawili, to decydowali się na działania odwetowe na Ukraińcach.

- Inaczej wyglądała sytuacja w Galicji wschodniej.

- Tam pozycja Polaków była zdecydowanie lepsza, ale i tam nie obyło się bez strat ludności. Tylko na Tarnopolszczyźnie zginęło w tamtych latach około 14 tys. Polaków. Według najnowszych ustaleń badaczy polskich z rąk UPA zginęło od 40 do 100 tys. Polaków. Natomiast w akcjach odwetowych śmierć poniosło do 3 tys. Ukraińców.

- Walki polsko-ukraińskie przerwało nadejście frontu.

- Ale tylko na krótko. Oddziały UPA wycofały się na zachód na tereny oddalone od działań wojennych, gdzie kontynuowały akcję antypolską. W konflikt polsko-ukraiński czynnie zaangażowało się również NKWD, które zręcznie posługiwało się prowokacjami. Próby porozumienia się AK-WiN z UPA na terenach PRL nie powiodły się i były tylko niewielkim epizodem w ówczesnych warunkach.

- Potem zaczęły się przesiedlenia...

- Które zarówno dla ludności polskiej jak i ukraińskiej okazały się bardzo dotkliwe. Przesiedlenia Polaków z Ukrainy do PRL i Ukraińców z Polski do USRR realizowane były na mocy porozumienia pomiędzy komunistycznymi rządami PRL i USRR i objęto nimi około 800 tys. Polaków i 482 tys. Ukraińców. Nieliczne w zasadzie oddziały UPA kontynuowały nadal walki zbrojne w południowo-wschodniej Polsce. Władze PRL postanowiły je więc zlikwidować. Zdecydowały się również na rozwiązanie ostateczne problemu ukraińskiego poprzez realizację akcji "Wisła" - czyli przesiedlenie prawie 150 tys. Ukraińców na ziemie zachodnie i północne. Taka zbiorowa odpowiedzialność krzywdziła wielu niewinnych ludzi. Niechęć i wrogość polsko-ukraińska podsycana była i kontrolowana przez ówczesne władze komunistyczne. Nie pozwalały one m.in. na przeprowadzenie badań dotyczących konfliktu polsko- -ukraińskiego i ujawnienie rzeczywistości.

- Po roku 1989 sytuacja diametralnie się zmieniła.

- Dziś chcemy wreszcie ustalić konkretne fakty i przyczyny ostrych starć polsko-ukraińskich. Obradujące od roku 1996 polsko-ukraińskie seminarium "Polska-Ukraina: trudne pytania" odbyło osiem sesji, a ich owocem okazały się cztery tomy materiałów. Spotkania te winny wyjaśnić wiele spornych momentów z nieodległej historii obu naszych krajów. Strona ukraińska zamierzała doprowadzić do uznania, że OUN prowadził walkę wyzwoleńczą o niepodległą Ukrainę. Faktycznie ukraińska strona chciałaby uzyskać w oczach polskich rehabilitację UPA i usprawiedliwienie jej działań. Warto wiedzieć, że w stosunku do UPA nie ma też jednomyślności wśród samego społeczeństwa ukraińskiego. Nawet Rada Najwyższa Ukrainy, a zwłaszcza komuniści, nie uznała jeszcze tej formacji wojskowej jako kombatanckiej. Polska zaś strona usiłowała doprowadzić Ukraińców do uznania działań ludobójczych UPA nad ludnością polską. Niestety, nie jest to wcale takie proste, gdyż obóz patriotyczno-demokratyczny na Ukrainie nawiązuje w swym rodowodzie do OUN-UPA. Prowadzone dyskusje wykazały niemało punktów wspólnych, ale i różnic. Nie udało się też uniknąć różnego rodzaju emocji, jednostronnych zaangażowań czy propagandowych wystąpień. Kilka miesięcy temu, z inicjatywy jednego ze współorganizatorów seminarium - Związku Ukraińców w Polsce, doszło do zawieszenia polsko-ukraińskich spotkań. Niestety, o podjęciu tej decyzji nie zadecydowały sprawy naukowe.

- Zdecydowanie inaczej układały się stosunki polsko-ukraińskie na emigracji.

- Aspiracje niepodległościowe Polaków i Ukraińców po II wojnie światowej nie powiodły się. Nowymi gospodarzami w naszych obu krajach stali się komuniści, a niepodległościowców czekała emigracja. Do połowy lat pięćdziesiątych polska i ukraińska emigracja politycz- na żyła w konfrontacji. Różne opcje polityczne w swoich organach prasowych snuły nowe wizje polsko-ukraińskie we właściwym tylko dla siebie świetle.

I tak np. endecja uważała, że sąsiedztwo z Rosją jest pewnym gwarantem polskiej granicy wschodniej, a powstanie niepodległej Ukrainy niesie za sobą zagrożenie interesów polskich. Obóz zaś postpiłsudczykowski uważał, że tylko rozpad Związku Sowieckiego wyznaczy prawdziwą granicę Polski, którą zazwyczaj widzieli na Zbruczu. Główne nurty polityczne ukraińskiej emigracji, np. nacjonaliści Mykoły Lebedia - zajmowały skrajnie antypolskie pozycje. Polaków uważano za głównych winowajców swoich niepowodzeń. Zagraniczne przedstawicielstwo Ukraińskiej Głównej Rady Wyzwoleńczej i jego prasa zajmowały niezmienne stanowisko w sprawach polsko-ukraińskich.

- Przełom i ocieplenie wzajemnych stosunków nastąpiło w połowie lat pięćdziesiątych...

- Emigracja zdawała sobie sprawę, że destalinizacja poważnie złagodziła w całym bloku wschodnim stosunek społeczeństwa do reżimu komunistycznego. Zaczęto się więc zastanawiać nad nowymi metodami wyzwolenia swego narodu spod totalitaryzmu komunistycznego. Zdrowy rozsądek nakazywał liczyć na powolną i długoterminową korozję systemu komunistycznego i dominacji sowieckiej oraz na zjednoczenie wysiłków wszystkich narodów w Europie środkowo-wschodniej na rzecz jej osłabienia. Na łamach polskich pism emigracyjnych zaczęto głosić potrzebę zbliżenia i pojednania polsko-ukraińskiego oraz zupełnego przewartościowania dotychczasowego podejścia do kwestii ukraińskiej. Mocno zaczęto też akcentować sprawy polityczne. Uważano nawet, że w polskim interesie powinna być rezygnacja z roszczeń terytorialnych. Wśród polskiej emigracji zaczęły też padać krytyczne głosy wobec przedwojennej polityki narodowościowej - w tym i do Ukraińców. Trudno tez przecenić rolę śp. red. Jerzego Giedroycia i otoczenia paryskiej "Kultury" w polsko-ukraińskim zbliżeniu. Podobnie zresztą zaczęło się również dziać i po ukraińskiej stronie. Na ukraińskich emigrantach spore wrażenie zrobił polski październik. Polska - jak stwierdził prof. Jarosław Pełeńskij, ukraiński emigrant - była pierwszym krajem w bloku, w którym coś drgnęło. W emigracyjnych kręgach zbliżenie polsko-ukraińskie następowało powoli, nie bez oporów, ostrych ocen i oskarżeń. W Paryżu i Monachium powstały pierwsze polsko-ukraińskie kluby. Na pierwszy plan wysunęła się wówczas sprawa pojednania sąsiednich narodów w walce z komunizmem i zniewoleniem.

- Nowa emigracyjna wizja wzajemnych stosunków wyprzedzała zdecydowanie rzeczywistość.

- Niesamowicie trafna okazała się jednak emigracyjna ocena, że tylko istnienie niepodległej Polski i niepodległej Ukrainy jest warunkiem i gwarantem wzajemnych dobrosąsiedzkich stosunków. Za czasów sowieckich ani jednak Polska, ani Ukraina nie występowały jako samodzielny podmiot we wzajemnych stosunkach. Oficjalnie nad wszystkim górowała "drużba polsko-radziecka" i w takich kontrolowanych, odpowiednio dawkowanych ramach, odbywały się relacje pomiędzy sąsiadującymi ze sobą narodami. W praktyce wyglądało to tak, że z Kijowa do Warszawy jeździło się przez Moskwę. Wymownym symbolem sterowanej przez KC KPZR "drużby" były "Dni kultury" czy "Pociągi przyjaźni", gdzie wszystko było z góry narzucone i sztucznie zaplanowane z ideologiczną domieszką. Sieć Towarzystw Przyjaźni Polsko-Radzieckiej po obu stronach granicy państwowej, której przekraczanie odbywało się wyłącznie na paszport oraz odpowiednie zaproszenie, również podlegała domenie partii komunistycznej i służyła tzw. internacjonalistycznemu wychowaniu.

- Była też ideologia wzajemnej odpowiedzialności za losy socjalistycznych sąsiadów.

- Istniała przecież doktryna Breżniewa, w myśl której losy socjalizmu w każdym państwie socjalistycznym były sprawą wszystkich krajów obozu wschodniego. Obowiązująca doktryna nakazywała ingerować w wewnętrzne sprawy formalnie przecież suwerennych państw. Dobrą tego ilustracją była interwencja wojsk Układu Warszawskiego w Czechosłowacji i stłumienie praskiej wiosny.

- Nie wszystkim się to jednak do końca podobało?

- Robotnicze protesty, a później pojawienie się Solidarności w Polsce spowodowały jej izolację w kontaktach z ZSRR. Dla użytku wewnętrznego, także i na Ukrainie, wydano propagandowe "objaśnienie" wydarzeń w sąsiedniej Polsce. Miały one wyglądać jako "zamach na socjalizm" i na "braterski sojusz polsko-radziecki". Próby polskiej "pełzającej kontrrewolucji" miały oderwać Polskę od bloku socjalistycznego. Na Ukrainie tylko nieliczna inteligencja wiedziała o co tak naprawdę chodzi. Ona tylko też zachwycała się nad buntem przeciwko totalitarnemu reżimowi. Wiadomo też, że w kręgach ukraińskich dysydentów wydarzenia lat osiemdziesiątych w Polsce znalazły silny oddźwięk.

- Ostatnie dziesięciolecie to w naszych wzajemnych stosunkach okres strategicznego partnerstwa.

- Demokratyczne zmiany w Polsce oraz rozpad ZSRR i wreszcie powstanie niepodległej Ukrainy stworzyły dla rozwoju naszych wzajemnych stosunków wyjątkową sytuację. Mogły one bowiem, pierwszy raz od kilku wieków, przybrać charakter stosunków międzypaństwowych. Fakt uznania przez Polskę, jako pierwszy kraj na świecie, niepodległej Ukrainy przyjęto nad Dnieprem z wielką satysfakcją. Po przyjęciu "Aktu niezależności Ukrainy" w grudniu 1991 roku Sejm RP wyraził przekonanie, że w ten sposób otwiera się "nowa epoka w historii stosunków polsko-ukraińskich. Powstanie zaś niepodległego państwa ukraińskiego jest ważnym wydarzeniem nie tylko dla samej Ukrainy, ale także dla Europy i całego świata". Prawie w tym samym czasie Zbigniew Brzeziński uznał fakt ukraińskiej niepodległości za jedno z największych wydarzeń naszego kontynentu mijającego wieku. Brzeziński powiedział też, że "utrwalenie niepodległości Ukrainy ma takie samo znaczenie dla Polski jak jej wejście do NATO i zupełnie eliminuje zagrożenie ze wschodu".

- Nasze oba państwa szybko też rozpoczęły nawiązywanie kontaktów i współpracy na zasadzie równouprawnienia.

- Stosunki polsko-ukraińskie, już od samego początku, oparły się o solidną bazę prawną. Wyrazem tego było m.in. podpisanie "Deklaracji o zasadach i podstawowych kierunkach rozwoju stosunków polsko-ukraińskich" w roku 1990, "Umowy o handlu i współpracy" w 1991 i wreszcie bardzo ważnego "Traktatu o dobrym sąsiedztwie, przyjaznych stosunkach i współpracy" w roku 1992. Preambuła tego traktatu z roku 1992 mówiła wyraźnie o nienaruszalności granicy międzypaństwowej i braku do siebie roszczeń terytorialnych; kształtowaniu wzajemnych stosunków w duchu przyjaźni, współpracy i wzajemnego szacunku zgodnie z prawem międzynarodowym; zobowiązań obu stron do rozwijania wzajemnej współpracy handlowej, transportowej i ekologicznej oraz o przyznaniu mniejszościom: polskiej na Ukrainie i ukraińskiej w Polsce praw do zachowania, wyrażania i rozwijania swej tożsamości narodowej przy równoczesnej lojalności wobec kraju zamieszkania.

- Podpisane deklaracje i traktaty stworzyły podstawy nowych przyjacielskich stosunków pomiędzy obu naszymi narodami.

- Od roku 1993 stosunki polsko-ukraińskie były ukierunkowane na rozwiązywanie konkretnych problemów utrudniających współpracę gospodarczą, kulturalną i wojskową. Wszystkim tym celom służyły wizyty najwyższych urzędników państwowych i zawierane przy tej okazji szczegółowe porozumienia - m.in. o unikaniu wzajemnego opodatkowania, przejściach granicznych, współpracy międzyregionalnej, ochronie grobów i miejsc pamięci ofiar wojny i represji. Swoistym podsumowaniem tych wszystkich porozumień było niewątpliwie podpisanie w roku 1997 przez obu naszych prezydentów: Aleksandra Kwaśniewskiego i Leonida Kuczmę wzajemnej polsko-ukraińskiej deklaracji o pojednaniu. Zadeklarowana w nim została wola władz państwowych w przezwyciężaniu spuścizny lat konfliktów i rywalizacji oraz wzajemnych krzywd i wojen. Zbliżenie polsko-ukraińskie nie opiera się jednak jeszcze na mocnych fundamentach gospodarczych. Ubiegłoroczny obrót handlowy wyniósł pomiędzy naszymi państwami zaledwie 730,4 mln USD.

- Dobre stosunki polsko-ukraińskie wpływają także na sytuację w Europie środkowo-wschodniej.

- Przez nasze kraje przechodzą przecież strategiczne szlaki wschód-zachód i północ-południe. Polska i Ukraina mają ponadto znaczące w Europie zasoby terytorialno-demograficzne. Współpracując razem muszą być zawsze poważnie brane pod uwagę przez inne państwa naszego kontynentu. Polska wspierała Ukrainę w jej staraniach o przyjęcie do Rady Europy. Mocno zabiegała też o włączenie jej do składu Inicjatywy Środkowo-Europejskiej, była też inicjatorem otwarcia Trójkąta Weimarskiego na Ukrainę. Ukraina natomiast ze zrozu- mieniem i bez oporów przyjęła wejście Polski do NATO. Istotne też znaczenie w naszych wzajemnych stosunkach zajmują zagadnienia bezpieczeństwa i współpracy wojskowej. Wiele uwagi poświęca im Komitet Konsultacyjny Prezydentów RP i Ukrainy. Praktycznie też od roku 1990 jesteśmy świadkami różnorodnej współpracy wojskowej na poziomie okręgów wojskowych, rodzajów sił zbrojnych, uczelni wojskowych oraz przeprowadzania wspólnych ćwiczeń wojskowych. Wielkie uznanie należy się polsko-ukraińskiemu batalionowi piechoty zmechanizowanej liczącemu ponad tysiąc żołnierzy za misję pokojową pełnioną na Bałkanach z ramienia ONZ. Trwałość strategicznego partnerstwa Polski i Ukrainy przechodzi obecnie próbę pod wpływem efektu zróżnicowanego tempa procesów transformacyjnych. Polska gospodarka, jak i instytucje społeczno-polityczne, rozwijają się o wiele szybciej i skuteczniej od analogicznych procesów na Ukrainie, gdzie, niestety, od lat trwa kryzys ekonomiczny. Błędy popełnione przy realizacji reform, choć tak naprawdę wcale ich u nas nie zaczynano, odbijają się negatywnie na sytuacji wewnątrzpolitycznej państwa ukraińskiego oraz jego stosunków z sąsiadem. Niedawny kryzys wewnętrzny, który przeżyła Ukraina z powodu skandalu wokół śmierci red. Georgia Gongadze oraz podsłuchu mjr Melniczenki w gabinecie prezydenta Leonida Kuczmy, czy wreszcie odejście premiera Wiktora Juszczenki poważnie zachwiały sytuacją w państwie i podważyły jego autorytet. Więcej, istnieją obawy, że Ukraina może ponownie popaść w zależność od Rosji. Chcę podkreślić z całą stanowczością, że sprawa pojednania polsko-ukraińskiego leży w interesie obu naszych niepodległych państw i narodów. Ta historyczna szansa nie powinna być zaprzepaszczona. Znamienny jest tu fakt, że w kwietniu ub.r. opozycja ukraińska, jak i prezydent Leonid Kuczma, przyjechali do Polski, jako do swego strategicznego partnera, szukając oparcia i arbitralnej postawy wśród polskich polityków. Ważny jest również fakt, że strona polska odniosła się do nich z wielkim zrozumieniem. Polscy politycy zaproponowali jedyną słuszną, jak to się wszystkim wydaje, radę - aby oficjalna władza ukraińska szukała konsensusu z opozycją przy "okrągłym stole", a nie w starciach ulicznych.

- Oby tak się właśnie stało. Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Leszek Wątróbski