Styczeń 2001
Kościół wczoraj, dziś i na wieki Żywa szopka A gwiazda ich wyprzedzała Jesteśmy w sieci Jedno czy trzy? Harcerstwo dzisiaj W kraju Św.Patryka Delikatna granica Wielki kustosz Duszpasterz amerykańskiej Polonii Wielkość ducha Chwaląc Boga śpiewem Kolędy Arki Noego Czy przepowiadanie przeszłości jest grzechem? Strona główna Archiwum |
Wielki Kustosz W pięćdziesiątym roku Polskiej Administracji Kościelnej na Dolnym Śląsku zmarło trzech zasłużonych kapłanów, powszechnie znanych przez duchowieństwo i wiernych archidiecezji wrocławskiej. W dniu 21 listopada 1995 odszedł ks. prałat Aleksander Zienkiewicz, rektor Wyższego Seminarium Metropolitalnego i niezapomniany wychowawca młodzieży akademickiej - dzisiejszej inteligencji katolickiej. Wczesnym rankiem 30 stycznia 1996 zmarł w Trzebnicy Ks. Wawrzyniec Bochenek, salwatorianin, gorliwy duszpasterz, utalentowany mówca, kustosz bazyliki św. Jadwigi i jej wielki czciciel. Pracował w Trzebnicy przez 50 lat i pięć miesięcy. Kult Patronki Śląska rozwinął do tego stopnia, że jest on nieporównywalny z wcześniejszymi okresami jego historii. Dnia 19 lutego 1996 został odwołany przez Boga ks. infułat Wacław Szetelnicki, długoletni Kanclerz Kurii Metropolitalnej, proboszcz parafii św. Bonifacego we Wrocławiu oraz autor wielu publikacji na temat ludzi Kościoła i rozwoju życia religijnego w archidiecezji wrocławskiej. Każdy z nich zasłużył na odrębne, obszerne opracowanie biograficzne. Listopadową sesję poświęconą śp. Ks. Zienkiewiczowi można uważać za wstępne przygotowanie do oczekiwanej o nim monografii. Zbliżająca się piąta rocznica śmierci ks. Bochenka jest okazją do rozpoczęcia przygotowań do wydania książki mającej ukazać jego życie i działalność. Praca taka jest w przygotowaniu. Będzie się składała z trzech części: biogramu opartego na zachowanych ródłach, ze wspomnień ludzi, którym osoba ks. Bochenka jest bardzo bliska i droga oraz z dokumentacji fotograficznej. Wielu jego dawnych współpracowników i świadków kapłańskiej, zakonnej i patriotycznej działalności przyjęło zaproszenie do współredagowania zaplanowanej książki i przysłało już na podany niżej adres swoje wspomnienia. Należy oczekiwać, że znajda się ich naśladowcy. Księdza Wawrzyńca Bochenka po raz pierwszy zobaczyłem, gdy jako nowicjusz z Bagna w 1956 roku przyjechałem w celach zdrowotnych do trzebnickiego szpitala. Wszedłem do bazyliki o rannej porze po zakończonej Mszy świętej. Ksiądz Bochenek siedział w konfesjonale i odmawiał brewiarz. Zdziwiło mnie to, że nie miał już penitentów, a nadal pozostawał w konfesjonale i modlił się. Dziś po 25 latach bliskiej z nim współpracy lepiej rozumiem słowa z którymi zwracał się do księży: "tylu będziemy mieli wiernych przy Stole Pańskim, ile czasu będziemy siedzieli w konfesjonale". Nie pamiętam dnia, poza chorobą by ks. Bochenek nie zasiadał do konfesjonału. Tę posługę cenili sobie wierni, zwłaszcza z okolicznych parafii o jednoosobowej obsłudze. Gospodynie domowe przyjeżdżające w dni targowe do Trzebnicy wiedziały, ze zawsze mogą liczyć na obecność ks. Bochenka w konfesjonale. Jego gorliwość jako spowiednika urastała do bohaterstwa, gdy zbliżył się okres spowiedzi świątecznej lub gdy prowadził w różnych parafiach misje czy rekolekcje. W najtrudniejszym okresie doby stalinowskiej, gdy księża udający się przez Trzebnicę do Wrocławia na spotkania organizowane przez władze świeckie krytykowali ks. Bochenka za brak patriotycznej postawy, on najczęściej zamykał się w konfesjonale, a księżom odpowiadał: "miejsce kapłana jest w kościele". Zdrowy patriotyzm wyniósł ks. Bochenek z domu rodzinnego, który znacznie pogłębił w czasie 15-letniego pobytu w Krakowie, gdzie zdawał maturę, odbył studia teologiczne i w 1940 roku przyjął święcenia kapłańskie. W okresie okupacji niemieckiej był jednym z pierwszych, który podjął się nauczania religii na tajnych kompletach, opiekował się młodzieżą za co został uwięziony. Talent dobrego pedagoga rozwinął w całej pełni w Trzebnicy do której przyjechał 25 sierpnia 1945 roku. Pamiętam jak zachęcał księży do prowadzenia katechizacji dzieci przedszkolnych. Nie wykluczone, że był pierwszym na terenie archidiecezji, który wprowadził stałą katechezę dzieci przedszkolnych wraz z rodzicami i to dla różnych grup stosownie do wieku przedszkolaków. Kontakt z rodzicami w czasie miesięcznych spotkań dla matek i ojców był dla nich samych dużą pomocą w zachowaniu praktyk religijnych. Natomiast jego nauki stanowe dla poszczególnych grup wyprzedzały programy polecane póniej przez posoborową odnowę. Troskę ks. Bochenka o życie religijne w Trzebnicy i okolicy najlepiej potrafili docenić sami parafianie. Gdy przełożeni zakonni, po 25 latach jego pracy w Trzebnicy postanowili go przenieść na inną placówkę - co wydaje się według prawa zakonnego zrozumiałym - parafianie "walczyli" o swojego proboszcza. Poparł ich w tych staraniach ks. kard. B. Kominek. Sprawa doszła aż do Rzymu, gdzie przełożony generalny Salwatorianów uznał racje Arcybiskupa wrocławskiego i prosił Prowincjała o zmianę decyzji. Władze kościelne tak na szczeblu diecezjalnym jak i ogólnopolskim wysoko oceniali pracę Ks. Bochenka i powierzali mu różne dodatkowe zadania. Był opiekunem Duszpasterstwa Kobiet w archidiecezji wrocławskiej. Ks. Bochenek cieszył się wielkim szacunkiem i uznaniem ze strony Sekretarza Generalnego Episkopatu Polski ks. abpa B. Dąbrowskiego. Ks. Prymas Wyszyński powierzał mu przeprowadzanie wizytacji kanonicznych w różnych wspólnotach zakonnych. W zgromadzeniu Salwatorianów również powierzano mu odpowiedzialne stanowiska. W Trzebnicy przez wiele lat był przełożonym domu zakonnego. Należał do Rady Prowincjalnej, a w 1965 roku był delegatem prowincji polskiej na Kapitule Generalnej w Rzymie. W ocenie działalności Ks. Bochenka nie sposób pominąć jego troski o piękno nabożeństw celebrowanych w bazylice i estetykę oraz czystość Domu Bożego. Jego wkład w konserwację obiektów sakralnych w Trzebnicy, przeprowadzane remonty oraz wybudowanie nowych obiektów są na ogół wielu ludziom znane. Podejmował różne akcje w celu dobrego funkcjonowania budynków kościelnych i godnego sprawowania liturgii. Należy oczekiwać, że wspomnienia o nim już napisane przez jego współpracowników, byłych uczniów i parafian - oczekujemy na następne - pozwolą na przedstawienie pełniejszego obrazu człowieka, który wpisał się bardzo twórczo w powojenne dzieje Kościoła wrocławskiego. Wspomnienia o ks. Bochenku proszę kierować pod adres:
Ks. Antoni Kiełbasa |